Meow Misery: podobno trzeba wierzyć w to, że jest się wyjątkowym, ale ja cenię swoją przeciętność. kilka lat nie pisałam bloga, bo nie było po co. wydawało mi się, że wszystko już powiedziałam o wszystkim, a blogosfera w ciągu tego czasu zmieniła się tak bardzo, że nie chciało mi się tutaj wracać. zmieniłam się jednak i ja i być może dlatego jest ten blog. mam więcej lat i mniej do powiedzenia, jestem chyba łagodniejsza, na pewno szczęśliwsza, chcę pisać blog o wszystkim, co jest mi bliskie.
więcej...


2018
05, 04, 03, 02, 01,
2017
12, 11, 10, 09, 08, 07, 06, 05, 04, 03, 02, 01,
2016
12, 11, 10, 09, 08, 07, 06, 05, 04, 03, 02, 01,
2015
12, 11, 10, 09, 08, 07, 06, 05, 04, 03, 02, 01,
2014
12, 11, 10, 09, 08, 07, 06, 05, 04, 03, 02, 01,
2013
12, 11, 10, 09, 08, 07, 06, 05, 04, 03, 02, 01,
2012
12, 11, 10,
04 listopada 2012, 15:46 : violence (2/2012)
// skomentuj (0)

rozmowa o prackę była wyjątkowa pod każdym względem i teraz jedyne, co mogę robić, to czarować rzeczywistość pozytywnym myśleniem

profil blogaska powoli klaruje się/zmienia, na razie odświeżyłam szablon, bo poprzedni, chociaż był ciekawy, to jednak niespecjalnie przyjazny. teraz jest elegancko i czysto, wręcz sterylnie. wieczorem kolejny wrzut



06 listopada 2012, 16:35 : heart and soul (3/2012)
// skomentuj (0)

opłacało się jednak czarować rzeczywistość. teraz trzeba tylko wyjść z tego pudełka, w którym się chce, ale nie ma pomysłów ---


literackie guilty pleasures © meowmisery

harlekiny od krzysia wygrały nawet z "bogiem urojonym". książkę dawkinsa zarzuciłam jakiś czas temu w połowie tego rozdziału, w którym autor rozjeżdżał kreacjonizm; już nie wróciłam do lektury, a książkę oddałam piegusowi. teraz tylko harlekiny. na razie przeczytałam trzy; różowe są chyba najlepsze, a autorzy uskuteczniają taki trolling, że głowa mała. cytuję, bo nikt mi nie uwierzy: "adam jordan westchnął ciężko. miał przed sobą stronę zupełnie niezrozumiałego, fatalnie napisanego tekstu" (laura leone, "sekrety rodzinne", w-wa 1993). rzeczony adam jordan, główny bohater "sekretów rodzinnych", jest historykiem, pisze powieści popularnonaukowe o średniowieczu. tytuły? "jej wysokość przyjemność", "służące" i (personal favorite!) "sięgaj po berło". nie wiem co mam jeszcze napisać, bo widać chyba, że zajawka jest niezwykła. oczywiście przy okazji wychodzę na egzaltowaną polonistkę (yo, lala, taka właśnie jesteś), która ma presję na kiczowate lektury, bo szpan na tomasza manna się nie udał (nikt nie skojarzył nazwiska).

"pozostając" przy kiczu: byłam na imprezie halloweenowej w bece. wnioski: ten cały około cmentarny kamp jest mi chyba najbliższy. w ogóle hasło: "estetyka trupa" do zapamiętania, pod jakiś projekt może, kiedyś, a może po prostu trzeba się do tej estetyki jakoś zbliżyć. nie wiem. w bece ustrzelono mnie nawet na zdjęciu. proszę, oto ja w kołnierzyku:

© pub beka, via
fb.com/pubbeka

(nie wiem, co to się tak świeci na wysokości mojego serca, może to ta dziura po nim)



07 listopada 2012, 21:25 : inspiracje, czy cokolwiek (4/2012 - 01)
// skomentuj (0)

po pierwsze: powyżej pewnej wagi jest się już planetą, wokół której orbituje temat żarcia. to jest krótki wrzut. idziemy na dietę. myślę o vitalii, ale zważywszy siano, które miałabym na to wydać, jestem ciekawa, czy się opłaca. forum vitalii i okolic mówi, że tak, ale wiadomo, że tam inaczej śpiewać nie będą. ktoś coś może wie? tak czy inaczej pewnie w to zainwestuję z mojej skromnej wierszówki, ale dobrze byłoby po prostu wiedzieć, czego można się spodziewać



po drugie: dzisiejszy wrzut jest z obrazkami. yay! podchodzę poważnie do tego bloga, bo jednak pomaga mi ogarnąć temat tzw. stylówy. wiadomo, nie szata zdobi, są ważniejsze sprawy, ale taki obrałam sobie profil i obok rozważań nad filozofią transcendentalną kanta* będzie tu także sporo jałowej nawijki o ciuchach, kosmetykach i innych materialistycznych popierduchach. musi być równowaga w naturze. wrzucam więc inspiracje, bo nie mam chwilowo siły na jakąś większą pisaninę. wrzut jest pierwszy i pewnie nie ostatni, ale myślę, że mówi już coś na temat mojego, przepraszam za wyrażenie, "stylu". że nuda, że uniform i wszystko na czarno. no bywa, trudno, nie chce mi się tego zmieniać, chociaż inne kolory naprawdę w ogóle mnie nie bolą. dynks jest taki, że lubię ładnie wyglądać i ciuchy generalnie też lubię, ale to i tak jest warunkowane przez kolor, no więc

enjoy



źródło: needsupply.com


źródło: purpleemoon.tumblr


źródło: rebellook.blogspot.com


źródło: wanelo.com


źródło: weheartit.com



--
* twitter kantye westa



08 listopada 2012, 21:39 : polyvore set (05/2012 - 01)
// skomentuj (0)

black cherry

black cherry przez sirensoul z wykorzystaniem deborah lippmann


it's hard to dance with the devil on your back

it's hard to dance with the devil on your back by kaesewurstbrot featuring a voile dress


Theresa Wayman

Theresa Wayman przez mdrnlifeisrbsh z wykorzystaniem long sleeve shirts


Jenny Lee Lindberg

Jenny Lee Lindberg przez mdrnlifeisrbsh z wykorzystaniem madewell boots


shadows

shadows przez vedranaaa z wykorzystaniem fringe booties


#01 Warpaint - The Fool

#01 Warpaint - The Fool by xerraxerra featuring a metal collar necklace


Emily Kokal from Warpaint Black and White

Emily Kokal from Warpaint Black and White przez lilbailey z wykorzystaniem fossil bracelets


the war you fight is underneath

the war you fight is underneath przez tiaf z wykorzystaniem coal hats


Geen titel #10

Geen titel #10 przez rooxaanuu z wykorzystaniem crop tops


Naughty Naughty

Naughty Naughty by nimeriq featuring a purple tote



13 listopada 2012, 20:44 : meow misery mówi: (06/2012)
// skomentuj (1)

moment, kiedy zastanawiasz się, czy nie jebnąć w kąt tego, co lubisz robić, bo nie daje ci przyzwoitych pieniędzy, to chyba ten moment, kiedy dorosłość osiąga pełną dojrzałość - nie wiem jak jest naprawdę, ale pewnie tak, że od tej chwili można już tylko umierać ---

pomijając powyższą depreszkę, tak: dieta albo z początkiem grudnia albo stycznia. termin tak naprawdę zależy od kasy, ponieważ zdecydowałam się jednak na vitalię. i albo schudnę, albo już na zawsze będę kuleczką (a to, jak bardzo jestem kuleczką, uświadomiiły mi ostatnie moje występy w tv)


(2009?)


buty: deezee.pl



16 listopada 2012, 17:56 : sleepless child (7/2012)
// skomentuj (0)

nowy trend w modzie: ultrawielkie dżinsy w charakterze, no właśnie, w charakterze czego? to, co dzisiaj zobaczyłam na zdjęciach mai sablewskiej (link tu, pudelek.pl) wygląda jak jakieś, nie wiem, burrito z dżinsu, jak przechodzona koperta. na pewno rozpieprza proporcje nawet tak fajnej sylwetki jak u "menadżerki gwiazd". zresztą, taka stylówa to rzecz nienowa, podobną rzecz widziałam na jessice mercedes kilka tygodni temu. jestem zaskoczona, bo maja sablewska zwykle miała nosa do stylizacji.

poza tym nowa płyta deftones. niestety przeciętna, chociaż "tempest" wpadło mi w ucho:



22 listopada 2012, 15:55 : girls (8/2012)
// skomentuj (0)

no więc łyknęłam w dwóch podejściach pierwszy sezon serialu "dziewczyny" (linasek do opisu na filmwebie, włala). krótko i na temat: dziesięć półgodzinnych odcinków o czterech laskach 20+, mieszkających w nowym jorku. niby seks w wielkim mieście 2.0, ale jednak (na szczęście!) nie, bo jest chyba śmieszniej, lepiej, z mniejszym zadęciem na firmowe ciuchy i oczywiście z typową dla 20+ rozpierduchą. ja też nie wiem, czy to, co robię, jest właściwe. też nie mam kasy. też momentami mam wrażenie, że należałoby już może zamknąć ten rozdział, ogarnąć się, dorosnąć, zmienić coś, bo czas leci, a tu wszystko takie samo.

słodko-gorzki jest klimat "dziewczyn", mimo tego że hbo serial zapowiada jako komediowy. autorom serii udało się chyba wychwycić to, co najważniejsze u 20-latek: że jest to czas dziwny, pełen dziwnych ruchów i nagłych zmian, smakowania dorosłości, bezużytecznej wiedzy, edukacyjnych pomyłek, rozczarowań wielkich i małych. oczywiście, nie wszystko mi tu pasuje, ale to w końcu serial, nie rzeczywistość (fantastycznie głęboka myśl na koniec "recenzji") ---



26 listopada 2012, 21:34 : even closer (9/2012)
// skomentuj (2)

jeżeli o cokolwiek, poza wrażeniami muzycznymi, jestem bogatsza po festiwalu pianistów jazzowych, to na pewno o świadomość, że ludzie nie szanują pracy innych. nie będę rozwijać tematu, bo myślę, że każdy w swoim środowisku może znaleźć potwierdzenie tej obserwacji. takie wnioski to oczywiście żadne odkrycie, tak po prostu jest, ale ciągła i upierdliwa (przede wszystkim) obecność takich zjawisk po prostu za każdym razem mnie zaskakuje. to tyle. szerzej, więcej, o czym innym? może później, na razie leczę katar, który przywlokłam (chyba) z festiwalu i teraz leczę. leczę katar, żeby był zdrowy.


foto nosferat/jedi