Meow Misery: podobno trzeba wierzyć w to, że jest się wyjątkowym, ale ja cenię swoją przeciętność. kilka lat nie pisałam bloga, bo nie było po co. wydawało mi się, że wszystko już powiedziałam o wszystkim, a blogosfera w ciągu tego czasu zmieniła się tak bardzo, że nie chciało mi się tutaj wracać. zmieniłam się jednak i ja i być może dlatego jest ten blog. mam więcej lat i mniej do powiedzenia, jestem chyba łagodniejsza, na pewno szczęśliwsza, chcę pisać blog o wszystkim, co jest mi bliskie.
więcej...


2018
07, 06, 05, 04, 03, 02, 01,
2017
12, 11, 10, 09, 08, 07, 06, 05, 04, 03, 02, 01,
2016
12, 11, 10, 09, 08, 07, 06, 05, 04, 03, 02, 01,
2015
12, 11, 10, 09, 08, 07, 06, 05, 04, 03, 02, 01,
2014
12, 11, 10, 09, 08, 07, 06, 05, 04, 03, 02, 01,
2013
12, 11, 10, 09, 08, 07, 06, 05, 04, 03, 02, 01,
2012
12, 11, 10,
03 stycznia 2013, 23:45 : 1969 (01/2013)
// skomentuj (2)

Sylwestra spędziłam częściowo "służbowo". Redakcja wysłała mnie za zdjęciami na miejską imprezę pod ratuszem. Te niby-lity to się jednak nie nadają na nasze chodniki. Te w Kaliszu są krzywe, a ulice w centrum wyłożone są kocimi łbami, więc szłam pod ten ratusz uwieszona na ramieniu Jeża i w sumie lekko wkurwiona, bo buty miałam na sobie któryś raz i wcześniej chodzenie było tylko trochę utrudnione i to właściwie jedynie przez chwilowy lęk wysokości (+15 cm). Wcześniej jednak pokonywałam trasy od-do taryfy, a jeśli szłam, to po względnie prostym. W sylwestra pokonałam trasę na pięć minut drogi, ale udziwnioną i oto efekty: kilka potknięć, ogólne slo-mo i absolutny, nocny ból nóg (nie wiedziałam nawet, że mam takie mięśnie ud). Nie wiem, po co mi były te buty, bo w ogóle się nie stroiłam (korona z ćwieków i klasyczny zestaw na czarno: rurencje + koszulka) i wyskoczyłam z nich zaraz na początku sylwestrowej domówki u kumpla.

Impreza pod ratuszem fajna, bez egzaltacji, z "Nią tańczącą dla mnie" i "Gangnam style", sporo uśmiechniętych ludzi, życzenia od prezydenta, takietam. Trochę dziko zrobiło się tuż po północy, kiedy jakieś męskie towarzystwo wokół nas nagle wyskoczyło z koszulek i zaczęło szaleć, więc zebraliśmy się do wyjścia.

Nie wiem, czy ten rok będzie przełomowy. Na razie wstaję z około świątecznego lenistwa. Pokpiłam trochę treningi i teraz pewnie znowu tygodniami będę wracać do czegoś, co chciałabym kiedyś móc nazwać "formą". Poza tym wypadałoby zamknąć pewne tematy: magisterkę, prawko, apostazję.