girls (8/2012)

no więc łyknęłam w dwóch podejściach pierwszy sezon serialu "dziewczyny" (linasek do opisu na filmwebie, włala). krótko i na temat: dziesięć półgodzinnych odcinków o czterech laskach 20+, mieszkających w nowym jorku. niby seks w wielkim mieście 2.0, ale jednak (na szczęście!) nie, bo jest chyba śmieszniej, lepiej, z mniejszym zadęciem na firmowe ciuchy i oczywiście z typową dla 20+ rozpierduchą. ja też nie wiem, czy to, co robię, jest właściwe. też nie mam kasy. też momentami mam wrażenie, że należałoby już może zamknąć ten rozdział, ogarnąć się, dorosnąć, zmienić coś, bo czas leci, a tu wszystko takie samo.

słodko-gorzki jest klimat "dziewczyn", mimo tego że hbo serial zapowiada jako komediowy. autorom serii udało się chyba wychwycić to, co najważniejsze u 20-latek: że jest to czas dziwny, pełen dziwnych ruchów i nagłych zmian, smakowania dorosłości, bezużytecznej wiedzy, edukacyjnych pomyłek, rozczarowań wielkich i małych. oczywiście, nie wszystko mi tu pasuje, ale to w końcu serial, nie rzeczywistość (fantastycznie głęboka myśl na koniec "recenzji") ---
strona główna