Meow Misery: podobno trzeba wierzyć w to, że jest się wyjątkowym, ale ja cenię swoją przeciętność. kilka lat nie pisałam bloga, bo nie było po co. wydawało mi się, że wszystko już powiedziałam o wszystkim, a blogosfera w ciągu tego czasu zmieniła się tak bardzo, że nie chciało mi się tutaj wracać. zmieniłam się jednak i ja i być może dlatego jest ten blog. mam więcej lat i mniej do powiedzenia, jestem chyba łagodniejsza, na pewno szczęśliwsza, chcę pisać blog o wszystkim, co jest mi bliskie.
więcej...


2018
11, 10, 09, 08, 07, 06, 05, 04, 03, 02, 01,
2017
12, 11, 10, 09, 08, 07, 06, 05, 04, 03, 02, 01,
2016
12, 11, 10, 09, 08, 07, 06, 05, 04, 03, 02, 01,
2015
12, 11, 10, 09, 08, 07, 06, 05, 04, 03, 02, 01,
2014
12, 11, 10, 09, 08, 07, 06, 05, 04, 03, 02, 01,
2013
12, 11, 10, 09, 08, 07, 06, 05, 04, 03, 02, 01,
2012
12, 11, 10,
15 grudnia 2012, 13:55 : vitalia. dzień trzeci (13/2012)
// skomentuj (0)

na szybko, bo po treningu ledwo siedzę: dzisiejsze płatki owsiane w spisie posiłków utwierdziły mnie w przekonaniu, że wybrana przeze mnie 'metoda odchudzania' to jednak ciężka jazda. nie widzę jednak innej metody, a sposoby typu 'mniej żreć' po prostu nic nie dają, bo mam zerowy imperatyw. za vitalię zapłacilam i w sumie tylko to mnie przekonuje do dalszych działań (kasa ma się zwrócić i tyle). na szczęście można przy wybranym posiłku kliknąć "lubię to" lub "nie lubię" i świat gubienia sadła staje się łatwiejszy. płatki owsiane no more. sam trening w porządku, mimo że ledwo siedzę. ale tak to bywa, gdy po prostu nie ma się kondycji. to tyle. idę zjeść moje 2 i pół mandarynki w ramach drugiego śniadania.